Kamienie i kije mogą zgruchotać kości...

By Paulina Szlagowska - 1/23/2016

...lecz słowa i wyzwiska mogą doprowadzić do samobójstwa.

Demi Lovato, "Bądź swoją siłą przez 365 dni w roku."




   Fanką Demi jestem już od jakiegoś czasu. Od dawna chciałam kupić sobie jej książkę, dlatego poprosiłam o nią na Święta. Jest to chyba jedna z lepszych podjętych przeze mnie decyzji. Nadrabiając w niej zaległości, natrafiłam na powyższy cytat. Zainspirował mnie on do napisania dzisiejszej notki. 
   W swojej książce Demi przytoczyła przysłowie, które już kilka razy widziałam w Internecie, w czasach, kiedy jeszcze nie blogowałam tak "na serio". Przysłowie brzmi "Kamienie i kije mogą zgruchotać kości, lecz słowa nie wyrządzają krzywdy". Jest to bardzo dalekie od prawdy. Wiele razy spotykamy się z krytyką, wyzwiskami i innymi formami gnębienia nas. 
   Nie wiem, czy ktokolwiek pamięta, jak w lipcu pisałam, że osoby, którym nic nie zrobiłam, najechały na moją osobę, wyzywając mnie na różne sposoby. W życiu nie poczułam się równie dotknięta, co wtedy. Fakt, dotyczyło to wtedy mojej wagi, która, nie oszukujmy się, najmniejsza nie była, ale zawiodłam się na moim "przyjacielu", który właśnie pozwolił, aby wyzwiska leciały z jego konta na Facebooku. Sprawiło mi to naprawdę wielki ból. Bałam się chodzić do szkoły, myślałam, że będę miała z powodu mojej wagi spore nieprzyjemności. Miałam wówczas z tą klasą basen- automatycznie straciłam przyjemność z jednej z moich ulubionych czynności- pływania. Nie radziłam sobie z tą sytuacją. Przepłakałam przez nich kilka nocy, czułam się beznadziejnie- wszystko odbiło się na mojej psychice. Dla nich była to tylko "zabawa", ja w tym czasie myślałam o skończeniu z własnym życiem. Pierwszy raz myślałam nad tym naprawdę poważnie. Na szczęście miałam przy sobie moją rodzinę i przyjaciół, dla których walczyłam o dawną siebie. W całym tym procesie towarzyszyli mi moi bliscy, ale też moja kochana klasa, która widząc mnie roztrzęsioną, zawsze mnie wspierała i otaczała "miłością" (inaczej tego nazwać nie mogę). Straciłam pewność siebie, straciłam swoją dotychczasową osobowość. Dziś już jest wszystko w porządku i teraz mogę śmiać się tym osobom tylko w twarz- nie udało się im mnie zniszczyć.
    Teraz pomyślmy o innych ludziach, którzy stykają się z hejtami i sobie z nimi nie radzą. Ludzie tak naprawdę nie wiedzą, jak bardzo może się to odbić na innym człowieku. Po niektórych może to spłynąć, inni mogą sięgnąć po używki, a niektórzy po nóż lub żyletkę. Tak naprawdę nie znamy reakcji innych ludzi. Czasami po naszym hejcie ktoś może popełnić samobójstwo- a przecież my to robimy tylko dla "zabawy". Ile osób skończyło swoje życie lub się na nie targnęło... Tylko dlatego, że ktoś postanowił pobawić się ich uczuciami. Tą sytuację w 100%-ach pokazuje poniższy film, który pewnego dnia obejrzeliśmy na języku angielskim...
   Na powyższym filmie widzimy, że hejty, które ta dziewczyna otrzymała, są zupełnie bezpodstawne. Przecież ona aż tak tragicznie nie śpiewa... Jednak hejterzy nie myślą, jak zachowa się inna osoba. Ci ludzie nie pomyśleli, że ta dziewczyna może się po ich komentarzach zabić... Dlatego myślmy, co mówimy i piszemy innym, bo wyzywając ich czy gnębiąc, możemy przedwcześnie wprowadzić kogoś do grobu...


Jeśli macie problemy z gnębieniem, hejtami itp., zapraszam was na napisaną kiedyś przeze mnie notkę, w której macie "rozwiązania" do tej sytuacji. Mam nadzieję, że u ciebie taka sytuacja nie występuje, a nawet jeśli, to że ten poradnik ci pomógł.

Pamiętaj, że nikt nie może wywołać w tobie poczucia niższości bez twojej zgody.

Eleanor Roosevelt

  • Share:

You Might Also Like

3 komentarze

  1. fajny post i zdjęcia tez super tylko tak troszkę za ciemne
    Zapraszam na bloga

    OdpowiedzUsuń
  2. Przemyślenia same w sobie są całkiem trafne, nie powiem, że nie. Jak zresztą na nastoletni wiek, piszesz w miarę konkretnie. Wiem, jak często typowe hejty potrafią ranić. Oczywiście nie można mylić ich ze zdrową, uzasadnioną krytyką. :) Natomiast obrażanie innych tylko po to, by - nie wiem, samemu sobie poprawić ego? Dla mnie to bez sensu.
    Stąd też, jak napisałam, całkiem dobry post, przyjemnie mi się go czytało mimo zawartej w nim treści, która nie porusza takiego przyjemnego problemu.
    Jednak stale zadziwia mnie na tych nastoletnich blogach dlaczego Wy Moje Drogie wrzucacie mnóstwo swoich zdjęć nie mających w ogóle związku z tematem jaki poruszcie we wpisie? Wybacz, ale dla mnie to bez sensu i nieco mnie razi sprawiając, że nie mam ochoty następnym razem powrócić na ten blog. Pomyśl nad tym, bo najważniejsza jest treść, a nie zdjęcia bez przekazu. ;)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekaz tych zdjęć nie jest "od czapy", że tak użyję tego wyrażenia. Zdjęcia miały pokazać, że mimo tego piekła, które przeżyłam, dałam sobie radę i dzisiaj mogę się spokojnie uśmiechać i żyć bez strachu, że ktoś mnie zaatakuje wyzwiskami. Przemyślałam wszystko, nad tymi zdjęciami powinno posiedzieć się troszkę dłużej, poszukać zawartego w nich drugiego dna. ;) Przemyślałam całkowicie sprawę, wiedziałam co robię, robiłam to w pełni świadomie :).
      Przede wszystkim dziękuję za tak długi komentarz, za opinię również dziękuję :). Może następnym razem zdjęcia będą "bardziej trafne" do tematu (choć jak pisałam wyżej, wszystko przemyślałam).
      Pozdrawiam

      Usuń

Każdy jeden komentarz=wielka motywacja. Dziękuję bardzo!

-Weryfikacja obrazkowa wyłączona.